Psychoterapia — co to takiego

Pewnie cho­dzi o leże­nie na kozet­ce i wypo­wia­da­nie wol­nych sko­ja­rzeń. Albo roz­po­czy­na­nie każ­dej wypo­wie­dzi od słów „mam na imię Krzysztof i jestem alko­ho­li­kiem”. A może to coś dla nie­nor­mal­nych, czy­li nie dla mnie. „Lekarz mnie kie­ru­je na psy­cho­te­ra­pię, bo mówi, że mam ner­wi­cę a nie cho­ro­bę”…

Tak pew­nie myśli wie­le osób. Ale w rze­czy­wi­sto­ści psy­cho­te­ra­pia ozna­cza dwa byty: prak­ty­kę kli­nicz­ną i dys­cy­pli­nę nauko­wą.

Czym jest psychoterapia jako leczenie

Psychoterapia jest lecze­niem, za pomo­cą metod oso­bi­ste­go wpły­wu*, pro­wa­dzo­nym przez psy­cho­te­ra­peu­tę lub wię­cej psy­cho­te­ra­peu­tów, w ramach uzgod­nio­nej umo­wy psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej wobec oso­by lub osób, któ­rym doskwie­ra zabu­rze­nie, pogor­sze­nie funk­cjo­no­wa­nia lub cier­pie­nie, i gdzie celem może być powrót do wcze­śniej­sze­go pozio­mu funk­cjo­no­wa­nia, lub roz­wój do wcze­śniej nie­osią­gal­ne­go pozio­mu funk­cjo­no­wa­nia lub zapo­bie­że­nie pogor­sze­niu.

* oso­bi­sty wpływ wbrew pozo­rom nie ozna­cza jedy­nie metod psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Równie waż­ne jest, a wła­ści­wie dużo waż­niej­sze, jakim czło­wie­kiem jest psy­cho­te­ra­peu­ta.

Czy techniki psychoterapeutyczne są leczące

W minio­nych deka­dach wie­lu bada­czy i kli­ni­cy­stów ule­gło magii prze­świad­cze­nia, że w psy­cho­te­ra­pii, ana­lo­gicz­nie jak w medy­cy­nie, mia­ła­by dzia­łać pro­ce­du­ra czy lekar­stwo. Najlepiej „poda­ne” przez leka­rza. Innymi sło­wy, że nawet jak się z pacjen­tem posa­dzi szym­pan­sa, jeśli ów będzie popraw­nie wyko­ny­wał tech­ni­kę tera­peu­tycz­ną to wyle­czy pacjen­ta.

Rzeczywistość oka­za­ła się bar­dziej skom­pli­ko­wa­na niż by chcie­li opi­sa­ni wyżej twór­cy mar­ke­tin­go­wo chwy­tli­we­go okre­śle­nia z lat 90-tych — tzw. tera­pii uza­sad­nio­nych empi­rycz­nie (Empirically Supported Treatments).

Obecna wie­dza nauko­wa poszła znacz­nie dalej i w ostat­niej deka­dzie mamy twar­de sta­ty­stycz­ne dowo­dy, że jak pisze auto­ry­tet w tej dzie­dzi­nie, Bruce Wampold, kry­tycz­nym czyn­ni­kiem psy­cho­te­ra­pii jest sam psy­cho­te­ra­peu­ta. Liczy się kim jest psy­cho­te­ra­peu­ta i jakim czło­wie­kiem jest.

Metody psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne są róż­no­rod­ne. Ich wspól­nym mia­now­ni­kiem jest to, że wpły­wa­ją na psy­chi­kę. Więc mamy tu oso­bi­sty wpływ okre­ślo­ne­go czło­wie­ka – psy­cho­te­ra­peu­ty, któ­ry two­rzy rela­cję psy­cho­te­ra­peu­tycz­ną i sojusz psy­cho­te­ra­peu­tycz­ny oraz sto­su­je meto­dy psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne.

Kim jest psychoterapeuta

Ppsychoterapeuta jest wyso­ko wykwa­li­fi­ko­wa­nym spe­cja­li­stą, któ­ry po stu­diach wyż­szych prze­szedł co naj­mniej 4 let­nie szko­le­nie (zwy­kle jed­nak trwa oko­ło 5–7 lat i dłu­żej), na któ­re skła­da się wła­sna psy­cho­te­ra­pia, szko­le­nie teo­re­tycz­ne i prak­tycz­ne, prak­ty­ka pod super­wi­zją i super­wi­zja oraz staż kli­nicz­ny. Może też nim być oso­ba w trak­cie szko­le­nia, jeśli prze­szła sku­tecz­nie spo­rą część psy­cho­te­ra­pii wła­snej i jest w sta­łej super­wi­zji. Jest to wol­ny, auto­no­micz­ny zawód, odręb­ny od zawo­du psy­cho­lo­ga i psy­chia­try.

Czy można leczyć psychoterapeutycznie kogoś, kto o tym nie wie albo się nie zgadza

Pacjent musi się świa­do­mie umó­wić na psy­cho­te­ra­pię. Nie moż­na więc komuś zro­bić psy­cho­te­ra­pii tak, że nie będzie o tym wie­dział. Ani wte­dy, gdy nie będzie jej chciał.

pacjen­tem może być jeden czło­wiek lub para, rodzi­na albo gru­pa.

Czy każdy, kto korzysta z psychoterapii jest chory psychicznie

Część osób korzy­sta z psy­cho­te­ra­pii dla­te­go, że ma zabu­rze­nie psy­chicz­ne (np. depre­sję, ano­rek­sję czy schi­zo­fre­nię), albo cho­ro­bę soma­tycz­ną, np. raka – wte­dy psy­cho­te­ra­pia jest rów­no­le­gła do lecze­nia bio­lo­gicz­ne­go i wspie­ra jego sku­tecz­ność. Ale psy­cho­te­ra­pię sto­su­je się tak­że z oso­ba­mi, któ­re nie mają jesz­cze zabu­rzeń, ale np. mają pro­ble­my rodzin­ne, wycho­waw­cze lub w związ­ku intym­nym czy też w miej­scu pra­cy.

Psychoterapia nie tyl­ko leczy. Jest pro­fi­lak­ty­ką cho­rób, zabu­rzeń i pato­lo­gii spo­łecz­nych

Psychoterapia jest prak­tycz­nie jedy­ną sku­tecz­ną pro­fi­lak­ty­ką: uza­leż­nień, innych zabu­rzeń psy­chicz­nych, samo­bójstw, cho­rób cywi­li­za­cyj­nych i psy­cho­so­ma­tycz­nych. Stanowi też praw­do­po­dob­nie naj­sku­tecz­niej­szą pomoc dla bez­ro­bot­nych. Zapobiega pato­lo­giom w rodzi­nach, według licz­nych badań zmniej­sza też poziom kon­sump­cji usług medycz­nych.

Co ma być efektem psychoterapii

Psychoterapię się podej­mu­je w róż­nych celach. W lite­ra­tu­rze ame­ry­kań­skiej mówi się o trzech set­tin­gach (for­mu­łach) psy­cho­te­ra­pii, któ­re defi­niu­ją co jest celem psy­cho­te­ra­pii. Ich nazwy mogą być zwod­ni­cze, bo w Polsce są sto­so­wa­ne czę­sto w innym zna­cze­niu niż tutaj.

  1. Interwencja kry­zy­so­wa – celem jest przy­wró­ce­nie pozio­mu funk­cjo­no­wa­nia sprzed „zacho­ro­wa­nia” czy też kry­zy­su. Np. ktoś jedzie na woj­nę w Afganistanie, zwa­ną misją poko­jo­wą i wra­ca w sta­nie tzw. stre­su post­trau­ma­tycz­ne­go. Celem psy­cho­te­ra­pii będzie pomóc mu tak, by mógł dalej słu­żyć w woj­sku, mieć życie rodzin­ne takie jak miał przed wyjaz­dem i nie mieć obja­wów zabu­rze­nia. I tyle.
  2. Rehabilitacja – w tym set­tin­gu celem jest sty­mu­lo­wa­nie roz­wo­ju i doj­rze­wa­nia, tak że w rezul­ta­cie pacjent osią­ga taki poziom funk­cjo­no­wa­nia, jakie­go nie pre­zen­to­wał nigdy wcze­śniej. Przykładem jest psy­cho­te­ra­pia zabu­rzeń oso­bo­wo­ści lub psy­cho­te­ra­pia dzie­ci auty­stycz­nych. Niektórzy, nie­zbyt wykształ­ce­ni psy­chia­trzy tego nie rozu­mie­ją i upie­ra­ją się, że NFZ nie powi­nien refi­nan­so­wać psy­cho­te­ra­pii ukie­run­ko­wa­nej na roz­wój. Dlatego, mię­dzy inny­mi z uwa­gi na brak pod­sta­wo­wej wie­dzy o psy­cho­te­ra­pii, psy­chia­trzy nie są wła­ści­wy­mi spe­cja­li­sta­mi by decy­do­wać o psy­cho­te­ra­pii.
  3. Psychoterapia pod­trzy­mu­ją­ca – sto­so­wa­na tam, gdzie nie ocze­ku­je się wyle­cze­nia. Tutaj psy­cho­te­ra­peu­ta dąży do tego, by pacjen­to­wi się nie pogor­szy­ło i owo utrzy­ma­nie sta­tus quo jest mia­rą suk­ce­su psy­cho­te­ra­pii. Przykładem może być nie­kie­dy psy­cho­te­ra­pia pacjen­tów ze schi­zo­fre­nią. (Ale trze­ba pamię­tać, że część pacjen­tów ze schi­zo­fre­nią w psy­cho­te­ra­pii zosta­ła wyle­czo­na albo dozna­ła popra­wy).
Jakie są formy psychoterapii

Jest wie­le róż­nych rodza­jów psy­cho­te­ra­pii. Mamy róż­ne kry­te­ria ich podzia­łu. Ze wzglę­du­na tzw. for­mat, czy­li for­mę orga­ni­za­cji, wyróż­nia­my psy­cho­te­ra­pię indy­wi­du­al­ną, psy­cho­te­ra­pię par, nie­kie­dy zawę­ża­ją­co zwa­ną mał­żeń­ską, a w rze­czy­wi­sto­ści adre­so­wa­ną do par i mał­żeń­skich i nie­mał­żeń­skich i hete­ro­sek­su­al­nych
i homo­sek­su­al­nych.

Mamy tera­pię rodzin i psy­cho­te­ra­pię gru­po­wą. Grupy mogą być homo­ge­nicz­ne – dla pacjen­tów z tym samym rodza­jem zabu­rze­nia czy pro­ble­mu, np. dla spraw­ców prze­mo­cy, czy uza­leż­nio­nych od alko­ho­lu oraz hete­ro­ge­nicz­ne – gdzie pacjen­ci mają róż­ne zabu­rze­nia czy trud­no­ści.

Z uwa­gi na czas trwa­nia tera­pii jest ona dzie­lo­na na dłu­go­ter­mi­no­wą i krót­ko­ter­mi­no­wą a nawet tera­pię jed­no­se­syj­ną.

Ze wzglę­du na wiek pacjen­tów wyróż­nia się psy­cho­te­ra­pię dzie­ci, mło­dzie­ży, osób doro­słych i senio­rów.

Czy psychoterapia może być religijna

W ostat­nich kil­ku­dzie­się­ciu latach poja­wi­ły się psy­cho­te­ra­pie dekla­ru­ją­ce opar­cie się na dok­try­nie reli­gij­nej lub prak­ty­ce ducho­wej róż­nych reli­gii. Dotyczy to psy­cho­te­ra­pii bud­dyj­skiej, chrze­ści­jań­skiej, ruchu AA, psy­cho­te­ra­pii ubun­tu i znacz­nie mniej zna­nej, isla­mi­stycz­nej, roz­wi­ja­nej obec­nie w Iranie. I zapew­ne będzie ich coraz wię­cej. W śro­do­wi­sku zawo­do­wym opi­nie na ich temat są podzie­lo­ne; wzbu­dza­ją oba­wy, że psy­cho­te­ra­peu­ta wyzna­nio­wy będzie naru­szał ety­kę zawo­do­wą indok­try­nu­jąc jaw­nie lub nie­jaw­nie pacjen­tów, np. pięt­nu­jąc, to co jest na grun­cie psy­cho­te­ra­pii nie jest zabu­rze­niem – orien­ta­cję sek­su­al­ną, mastur­ba­cję, współ­ży­cie sek­su­al­ne etc – jako „grzech” czy „nie­upo­rząd­ko­wa­nie moral­ne”. Bo psy­cho­te­ra­peu­ci są zobo­wią­za­ni do oddzie­la­nia swo­ich prze­ko­nań reli­gij­nych od prak­ty­ki psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej, a pro­ze­li­tyzm sta­no­wił­by nad­uży­cie pacjen­ta.

Z dru­giej stro­ny psy­cho­te­ra­peu­ci nie­eu­ro­cen­trycz­ni pod­kre­śla­ją uni­kal­ną war­tość, jaką w ten spo­sób inne kul­tu­ry – bud­dyj­ska, isla­mu, ubun­tu — mogą wnieść do psy­cho­te­ra­pii, skąd­inąd zdo­mi­no­wa­nej przez kon­cep­cje euro­pej­skie. Dzięki psy­cho­te­ra­pii bud­dyj­skiej do kano­nu psy­cho­te­ra­pii weszła nie­re­li­gij­nie sto­so­wa­na prak­ty­ka medy­ta­cji, nazwa­na mind­ful­ness, mają­ca roz­le­głe zasto­so­wa­nie w lecze­niu zabu­rzeń i w szko­le­niu psy­cho­te­ra­peu­tów.

Kierunki, podejścia, szkoły, modele, modalności psychoterapii

Mamy też modal­no­ści, czy­li kie­run­ki psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne, nie­kie­dy zwa­ne szko­ła­mi psy­cho­te­ra­pii. Niektórzy auto­rzy twier­dzą, że jest ich 400, inni, że 200. Coś jak
z licz­bą żeń­skich zgro­ma­dzeń zakon­nych, co to nawet ponoć papież jej nie zna.

Modalności są wyróż­nia­ne z uwa­gi na model teo­re­tycz­ny, na jakim się opie­ra­ją – zało­żeń doty­czą­cych natu­ry oso­bo­wo­ści, roz­wo­ju zdro­wej oso­bo­wo­ści, pato­ge­ne­zy, czy­li powsta­wa­nia zabu­rzeń, czyn­ni­ków leczą­cych, celów i metod psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. Wiele modal­no­ści nie ma peł­ne­go mode­lu teo­re­tycz­ne­go, ale nie ma to wpły­wu na ich efek­tyw­ność.

Żeby tę wie­lość upo­rząd­ko­wać sto­so­wa­ne są róż­ne kate­go­rie. Mój ulu­bio­ny podział, pro­po­no­wa­ny przez ame­ry­kań­skich psy­cho­te­ra­peu­tów, (Frances, Clarkin, Perry) opar­ty jest na kry­te­riach czyn­ni­ków leczą­cych, roli psy­cho­te­ra­peu­ty i pacjen­ta. I dzie­li modal­no­ści na wglą­do­we, beha­wio­ral­ne i doświad­cze­nio­we.

W Polsce bar­dziej roz­po­wszech­nio­ny inny podział: modal­no­ści wywo­dzą­ce się z psy­cho­ana­li­zy, poznaw­czo-beha­wio­ral­ne, tera­pie rodzin­ne, huma­ni­stycz­no-egzy­sten­cjal­ne oraz inte­gra­tyw­ne /eklektyczne. Nie lubię go, bo jest nie­lo­gicz­ny – mie­sza for­my orga­ni­za­cyj­ne z mode­la­mi teo­re­tycz­ny­mi i nie daje moż­li­wo­ści ska­te­go­ry­zo­wa­nia wie­lu modal­no­ści, tak­że tych wystę­pu­ją­cych w Polsce, np. psy­cho­so­ma­to­te­ra­pii, NLPt, ana­li­zy trans­ak­cyj­nej, tera­pii Ericksonowskiej, tera­pii pozy­tyw­nej Pesseschiana itd itd.

Jak widać psy­cho­te­ra­pii jest bar­dzo wie­le i każ­dy, kto pra­gnie, może zna­leźć coś, co będzie mu/ jej odpo­wia­dać świa­to­po­glą­do­wo, filo­zo­ficz­nie, orga­ni­za­cyj­nie czy este­tycz­nie.