Superwizja psychoterapii w pytaniach i odpowiedziach

Autor: Milena Karlińska-Nehrebecka

Motto: …Superwizja jest i obo­wiąz­kiem i przy­wi­le­jem psy­cho­te­ra­peu­ty…

Jan Malewski, psy­cho­ana­li­tyk.

Superwizja jest aktyw­no­ścią czę­sto nie­zro­zu­mia­ną, błęd­nie rozu­mia­ną lub mito­lo­gi­zo­wa­ną zarów­no przez laików – pacjen­tów, opi­nię publicz­ną, dzien­ni­ka­rzy, decy­den­tów jak i samych psy­cho­te­ra­peu­tów. Niektórzy chcą w niej widzieć narzę­dzie kon­tro­li i repre­sji, inni gwa­ran­cję jako­ści psy­cho­te­ra­pii, jesz­cze inni – sytu­ację nie­mal mistycz­ną i świa­dec­two wta­jem­ni­cze­nia.

Superwizja w psy­cho­te­ra­pii jest czym innym niż nad­zór (super­vi­sion) w innych dzie­dzi­nach np. zarzą­dza­niu. Tu ozna­cza spe­cy­ficz­ną aktyw­ność wykwa­li­fi­ko­wa­ne­go pro­fe­sjo­na­li­sty (super­wi­zo­ra psy­cho­te­ra­pii) prak­ty­ko­wa­ną z psy­cho­te­ra­peu­tą lub gru­pą psy­cho­te­ra­peu­tów.

Po co jest superwizja

Superwizja ma poma­gać psy­cho­te­ra­peu­cie lepiej leczyć pacjen­ta. I to jest jej pod­sta­wo­wy cel. Jednocześnie sta­no­wi for­mę kształ­ce­nia zawo­do­we­go dla psy­cho­te­ra­peu­tów. Superwizor jest też tym, kto oce­nia psy­cho­te­ra­peu­tę i czę­sto decy­du­je o jego dal­szych losach, udzie­la­jąc mu pozwo­le­nia na przy­stą­pie­nie do egza­mi­nu cer­ty­fi­ka­cyj­ne­go.

Dlaczego właściwie psychoterapeuta ma korzystać z superwizji

Wielu psy­cho­te­ra­peu­tów oby­wa się bez super­wi­zji, a ich pacjen­ci pomi­mo to uzy­sku­ją popra­wę.

W psy­cho­te­ra­pii tym co leczy, „narzę­dziem”, jest sam psy­cho­te­ra­peu­ta, sto­su­ją­cy meto­dy psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne. Jego wpływ na pacjen­ta głów­nie zale­ży od cech i kom­pe­ten­cji oso­bi­stych, nie od wie­dzy teo­re­tycz­nej. Górny pułap sku­tecz­no­ści psy­cho­te­ra­peu­ty jest wyzna­czo­ny przez zaawan­so­wa­nie we wła­snej psy­cho­te­ra­pii i roz­wo­ju oso­bi­stym. Poprzez psy­cho­te­ra­pię i super­wi­zję psy­cho­te­ra­peu­ta uświa­da­mia sobie wła­sne ogra­ni­cze­nia i uczy się z nimi obcho­dzić. Powszechnie uwa­ża się, że pew­ne aspek­ty naszej psy­chi­ki pozo­sta­ją nie­świa­do­me, że mamy swe­go rodza­ju „bia­łe pla­my”; doty­czy to tak­że tera­peu­tów. Superwizja poma­ga psy­cho­te­ra­peu­cie tam, gdzie napo­ty­ka on ogra­ni­cze­nia pły­ną­ce ze swo­ich cech oso­bi­stych, bra­ku rozu­mie­nia czy świa­do­mo­ści wpły­wu jaki wywie­ra na inne oso­by i  jaki wpływ jest wywie­ra­ny na nie­go.

Z dru­giej stro­ny super­wi­zja jest for­mą spo­łecz­nej kon­tro­li jako­ści pra­cy psy­cho­te­ra­peu­ty. Dlatego zwłasz­cza psy­cho­te­ra­peu­ta pra­cu­ją­cy samot­nie, bez zespo­łu, powi­nien korzy­stać z super­wi­zji, gdyż pod­czas pro­wa­dze­nia psy­cho­te­ra­pii w izo­la­cji od infor­ma­cji zwrot­nych od innych psy­cho­te­ra­peu­tów, może postrze­gać swo­je dzia­ła­nia psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne w znie­kształ­co­ny spo­sób.

Nic nie może zagwa­ran­to­wać pacjen­to­wi peł­nej ochro­ny przed nie­wła­ści­wy­mi dzia­ła­nia­mi psy­cho­te­ra­peu­ty, ale super­wi­zja zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo, że błę­dy tera­peu­ty zosta­ną w porę napra­wio­ne.

Czy super­wi­zja zawsze jest jed­na­ko­wa

Cele i spo­sób pro­wa­dze­nie super­wi­zji powin­ny być dosto­so­wa­ne do eta­pu roz­wo­ju zawo­do­we­go psy­cho­te­ra­peu­ty. Początkujący psy­cho­te­ra­peu­ta potrze­bu­je super­wi­zji zawie­ra­ją­cej wie­lu bez­po­śred­nich wska­zó­wek, „know-how” i ucze­nia go pod­sta­wo­wych tech­nik. W mia­rę naby­wa­nia doświad­cze­nia i zaawan­so­wa­nia we wła­snej psy­cho­te­ra­pii, psy­cho­te­ra­peu­ci bar­dziej korzy­sta­ją z ana­li­zy rela­cji psy­cho­te­ra­peu­tycz­nej, mniej zaś potrze­bu­ją szcze­gó­ło­wych wska­zań co i jak mają robić. Na począt­ku kształ­ce­nia zawo­do­we­go psy­cho­te­ra­peu­ta powi­nien super­wi­zo­wać każ­dą sesję, potem każ­de­go z pacjen­tów, zaś zaawan­so­wa­ni psy­cho­te­ra­peu­ci czę­sto korzy­sta­ją z super­wi­zji rza­dziej lub w mia­rę potrze­by. Niemniej jed­nak ist­nie­ją szko­ły psy­cho­te­ra­pii, gdzie wszyst­kich psy­cho­te­ra­peu­tów super­wi­zu­je się jed­na­ko­wo, np. ana­li­zu­jąc pisem­ny trans­krypt nagra­nia poje­dyn­czej sesji i dając zale­ce­nia jakie tech­ni­ki powin­ni sto­so­wać.

Superwizja czę­sto ma postać regu­lar­nych spo­tkań psy­cho­te­ra­peu­ty z super-wizo­rem, ale zda­rza się, że jest poje­dyn­czą kon­sul­ta­cją.

Jak jest postrzegana superwizja w różnych kierunkach psychoterapii

Każdy kie­ru­nek psy­cho­te­ra­pii nie tyl­ko ina­czej defi­niu­je super­wi­zję i jej cele, ale sta­wia inne wymo­gi super­wi­zo­rom i sto­su­je odmien­ne meto­dy super­wi­zji.

Wg nie­któ­rych ana­li­ty­ków, super­wi­zja ma być podob­ną do pro­ce­su lecze­nia — „intym­ną, inten­syw­na rela­cją, pro­wa­dzo­ną w warun­kach pouf­no­ści”. Zaś Otto Kernberg pod­kre­śla, że w super­wi­zji koniecz­ne jest łącze­nie naucza­nia z oce­nia­niem, teo­rii i intu­icyj­ne­go rozu­mie­nia cało­ści, infor­ma­cji, kole­gial­no­ści i uczci­wej komu­ni­ka­cji z super­wi­zo­wa­nym oraz świa­do­mo­ści wza­jem­ne­go pro­ce­su rów­no­le­głe­go.

Psychoterapeuci Gestalt uwa­ża­ją za super­wi­zję “pro­ces tu-i-teraz, gdzie eks­plo­ru­je się kon­takt-gra­ni­ce pomię­dzy tera­peu­tą a klien­tem, bu umoż­li­wić tera­peu­cie bycie bar­dziej kre­atyw­nym i w peł­ni żywym pod­czas sesji tera­peu­tycz­nej”. Polscy eks­po­nen­ci tzw. tera­pii Gestalt inte­gral­nej uzna­ją, że super­wi­zja „jest szcze­gól­nym rodza­jem czu­wa­nia tera­peu­ty i super­wi­zo­ra nad prze­bie­giem pro­ce­su tera­peu­tycz­ne­go tak, by pod­le­ga­ją­ca tera­pii oso­ba zdro­wia­ła, sta­wa­ła się bar­dziej szczę­śli­wa, doko­ny­wa­ła wła­ści­wych wybo­rów zgod­nych ze swo­imi talen­ta­mi i zewnętrz­ny­mi uwa­run­ko­wa­nia­mi”.

Psychoterapeuci upra­wia­ją­cy tzw. psy­cho­te­ra­pię chrze­ści­jań­ską kła­dą nacisk, by super­wi­zor był „otwar­ty na tre­ści reli­gij­ne wystę­pu­ją­ce w tera­pii i rela­cjo­no­wa­ne w super­wi­zji, uwzględ­niał dzia­ła­nie Boga, dbał o swo­ją oso­bi­stą rela­cję z Bogiem, o oso­bi­sty roz­wój ducho­wy i pod­da­wał go oce­nie Kościoła”.

Psychoterapeuci NLPt wska­zu­ją, że w pro­ce­sie super­wi­zyj­nym super­wi­zor peł­ni rolę mode­lu dla psy­cho­te­ra­peu­ty.

Psychoterapeuci „kla­sycz­ni” sys­te­mo­wi uzna­ją, że super­wi­zja to meto­da obser­wa­cji i reflek­sji w prak­ty­ce tera­peu­tycz­nej oraz wspar­cie w dosko­na­le­niu zawo­do­wym, a przed­mio­tem super­wi­zji może być oddzia­ły­wa­nie w ramach sys­te­mów tera­peu­tycz­nych), wza­jem­ne inte­rak­cje, wzor­ce zacho­wań i pro­ce­sów. Ma ona „pobu­dzać przyj­mo­wa­nie zewnętrz­nej per­spek­ty­wy i poprzez porów­na­nie wie­lu kątów widze­nia two­rzyć mul­ti­per­spek­ty­wicz­ność, dzię­ki spe­cy­ficz­ne­mu widze­niu każ­de­go z uczest­ni­ków super­wi­zji.

Jak przedstawia się superwizja w Psychoterapii MetaSystemowej, prowadzonej w Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej

Jej zasad­ni­czym celem jest pomóc psy­cho­te­ra­peu­cie lepiej leczyć pacjenta/ rodzi­nę. Często ozna­cza to pomoc psy­cho­te­ra­peu­cie w kon­cep­tu­ali­za­cji dane­go przy­pad­ku lub roz­wią­za­nie impa­su, w jakim zna­lazł się pro­ces psy­cho­te­ra­peu­tycz­ny.

Zaczyna się od wie­lo­po­zio­mo­wej ana­li­zy co jest przy­czy­ną impa­su lub innej trud­no­ści w pro­ce­sie psy­cho­te­ra­peu­tycz­nym.

Superwizor, naj­czę­ściej wraz z gru­pą super­wi­zyj­ną, poma­ga psy­cho­te­ra­peu­cie zdia­gno­zo­wać pacjen­ta, okre­ślić jego moż­li­wo­ści, pro­gno­zę, oraz cele psy­cho­te­ra­pii i spo­so­by lecze­nia. Pacjent zawsze jest postrze­ga­ny nie jako wyizo­lo­wa­na jed­nost­ka, ale ktoś pozo­sta­ją­cy w związ­ku ze swo­imi rodzi­ca­mi, part­ne­rem, dzieć­mi i innym oso­ba­mi z rodzi­ny.

Wspólnie bada­na jest rela­cja psy­cho­te­ra­peu­tycz­na, sojusz psy­cho­te­ra­peu­tycz­ny i wpływ oso­bo­wo­ści i aktyw­no­ści psy­cho­te­ra­peu­ty na pro­ces psy­cho­te­ra­peu­tycz­ny.

Po zdia­gno­zo­wa­niu przy­czy­ny impa­su i okre­śle­niu dal­sze­go kie­run­ku psy­cho­te­ra­pii, jeże­li jest to potrzeb­ne psy­cho­te­ra­peu­ta prze­cho­dzi rodzaj prze­szko­le­nia w nowym spo­so­bie postę­po­wa­nia. Niekiedy otrzy­mu­je wska­za­nia czym szcze­gól­nie powi­nien się zająć w swo­jej wła­snej psy­cho­te­ra­pii, gdyż psy­cho­te­ra­peu­ta jest w sta­nie pomóc pacjen­to­wi tyl­ko w tych obsza­rach, w któ­rych prze­kro­czył wła­sne ogra­ni­cze­nia.

Na kolej­nej sesji super­wi­zji psy­cho­te­ra­peu­ci rela­cjo­nu­ją, co się zmie­ni­ło w psy­cho­te­ra­pii super­wi­zo­wa­ne­go pacjenta/ rodzi­ny i czy impas został prze­kro­czo­ny. Ten etap sta­no­wi wery­fi­ka­cję jako­ści i traf­no­ści super­wi­zji, dla­te­go przy­wią­zu­je się do nie­go dużą wagę.

Wszystkie opi­sa­ne dzia­ła­nia odby­wa­ją się głów­nie w opar­ciu o doświad­cze­nie, pozna­nie feno­me­no­lo­gicz­ne, pro­ces rów­no­le­gły opi­sa­ny przez H. Searlesa oraz zja­wi­ska uni­kal­ne dla tego mode­lu psy­cho­te­ra­pii.

Czy lepsza jest superwizja indywidualna czy grupowa

Każdy rodzaj super­wi­zji ma swo­je sła­bo­ści i zale­ty. W indy­wi­du­al­nej, psy­cho­te­ra­peu­ta, któ­ry oba­wia się ujaw­niać przed wie­lo­ma pro­fe­sjo­na­li­sta­mi jak rze­czy­wi­ście pra­cu­je, może czuć się bez­piecz­niej. Podobnie super­wi­zor; nie jest nara­żo­ny na eks­po­zy­cję i oce­nę. Dodatkowo, super­wi­zor może całą uwa­gę nie­po­dziel­nie skon­cen­tro­wać na jed­nej oso­bie, co zakła­da­jąc, że super­wi­zor jest oso­bą przy­ja­zną, spra­wia, że doświad­cze­nie super­wi­zji jest przy­jem­ne i daje uczu­cie duże­go wspar­cia.

Z kolei gru­po­wa super­wi­zja, choć nie daje kom­for­tu intym­no­ści, daje zwie­lo­krot­nio­ne spo­sob­no­ści ucze­nia dzię­ki obec­no­ści innych uczest­ni­ków. Jest więc oka­zją przy­spie­szo­ne­go roz­wo­ju zawo­do­we­go dla psy­cho­te­ra­peu­tów. Z punk­tu widze­nia inte­re­sów pacjen­ta, gru­pa daje więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że nie zosta­nie prze­oczo­ny jakiś waż­ny aspekt jego spraw. A jeśli prze­szko­dy znaj­du­ją się po stro­nie psy­cho­te­ra­peu­ty, to tym bar­dziej zosta­ną przez kogoś z gru­py wychwy­co­ne, nawet jeśli super­wi­zor by tego nie zauwa­żył.

Grupa super­wi­zyj­na jest lep­szym „kon­tro­le­rem jako­ści” psy­cho­te­ra­pii.

Dla pacjen­ta więc super­wi­zja gru­po­wa ozna­cza zwie­lo­krot­nio­ną opie­kę. Jednocześnie w gru­pie lepiej zosta­je spo­żyt­ko­wa­ny poten­cjał szko­le­nio­wy super­wi­zo­ra, a dla uczest­ni­ków jest ona tań­sza.

Czy superwizor musi przejść specjalne szkolenie

W wie­lu towa­rzy­stwach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych tak. W innych super­wi­zo­rem może zostać psy­cho­te­ra­peu­ta mają­cy wie­lo­let­nie doświad­cze­nie. W Polskim Instytucie Psychoterapii Integratywnej super­wi­zo­rzy mają cer­ty­fi­kat Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej albo są w trak­cie szko­le­nia do takie­go cer­ty­fi­ka­tu. W każ­dej sytu­acji super­wi­zor powi­nien mieć znacz­nie wyż­sze umie­jęt­no­ści psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne niż oso­bą, któ­rą super­wi­zu­je, ina­czej będzie mało pomoc­ny.

Superwizja rówieśnicza

Można się nie­kie­dy spo­tkać z dekla­ra­cją, że psy­cho­te­ra­peu­ta pozo­sta­je w super­wi­zji rówie­śni­czej. Peer super­vi­sion ozna­cza, że psy­cho­te­ra­peu­ci wza­jem­nie się wspie­ra­ją, roz­ma­wia­jąc o pacjen­tach albo sta­ra­jąc się sto­so­wać meto­dy zaob­ser­wo­wa­ne u super­wi­zo­ra i robią to w kon­tak­cie dwu­oso­bo­wym albo w gru­pie. Na pew­no czę­sto lep­sza jest super­wi­zja rówie­śni­cza niż żad­na. Często jest jedy­nym szyb­ko dostęp­nym spo­so­bem doraź­ne­go wspar­cia w kry­zy­so­wej sytu­acji.

Jednak by super­wi­zja rówie­śni­cza mogła być real­ną super­wi­zją, tzn. dawać takie korzy­ści jakie daje regu­lar­na pro­fe­sjo­nal­na super­wi­zja, uczest­ni­cy powin­ni w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści być doświad­czo­ny­mi psy­cho­te­ra­peu­ta­mi, parę lat po cer­ty­fi­ka­cie i po przej­ściu grun­tow­nej sku­tecz­nej wła­snej psy­cho­te­ra­pii. Czyli być ludź­mi o zdro­wej oso­bo­wo­ści, kocha­ją­cy­mi swo­ją pra­cę, żyją­cy­mi w trwa­łych, szczę­śli­wych związ­kach.

Dla począt­ku­ją­cych lub śred­nio­za­awan­so­wa­nych psy­cho­te­ra­peu­tów per­ma­nent­ne zastę­po­wa­nie super­wi­zji super­wi­zją rówie­śni­czą, może pro­wa­dzić do degra­da­cji ich pra­cy i two­rzyć zagro­że­nie dla pacjen­tów.

Czy ma znaczenie kto jest superwizorem psychoterapeuty

Tak. Jaki super­wi­zor taka super­wi­zja. Istnieją w Polsce towa­rzy­stwa zawo­do­we innych pro­fe­sji niż psy­cho­te­ra­peu­tycz­na, mają­ce sek­cje psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne, gdzie wię­cej niż 60% super­wi­zo­rów pocho­dzi z nomi­na­cji, przy­zna­nej w opar­ciu o tytu­ły aka­de­mic­kie lub powo­dy poza­me­ry­to­rycz­ne, a nie na pod­sta­wie spe­cja­li­stycz­ne­go wyszko­le­nia. Co wię­cej – nie­po­ko­ją­co wie­lu takich super­wi­zo­rów nie prze­szło nawet nor­mal­ne­go szko­le­nia w psy­cho­te­ra­pii i tym bar­dziej psy­cho­te­ra­pii wła­snej. A to już może two­rzyć zagro­że­nie dla pacjen­tów i osób super­wi­zo­wa­nych. Paradoksalnie te wła­śnie orga­ni­za­cje twier­dzą, że jako jedy­ne w Polsce speł­nia­ją wyso­kie stan­dar­dy, choć jest odwrot­nie.

Bezpieczne pod tym wzglę­dem są sto­wa­rzy­sze­nia stric­te psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne, zwy­kle kształ­cą­ce psy­cho­te­ra­peu­tów w okre­ślo­nym kie­run­ku psy­cho­te­ra­pii. Są one zrze­szo­ne w Polskiej Federacji Psychoterapii, Polskiej Radzie Psychoterapii i jed­no­cze­śnie w spe­cja­li­stycz­nych psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych orga­ni­za­cjach mię­dzy­na­ro­do­wych.

Psychoterapeuta może tak­że korzy­stać z pożyt­kiem z super­wi­zji u super­wi­zo­ra bez for­mal­nych upraw­nień, nie­zrze­szo­ne­go, ale jakość tej super­wi­zji pozo­sta­je wów­czas nie­zwe­ry­fi­ko­wa­na.

Mówi się „superwizja” czy „superwizje”

Superwizja jest rze­czow­ni­kiem nie­po­dziel­nym, opi­su­je rodzaj aktyw­no­ści. Profesjonaliści mówią więc o super­wi­zji i sesjach super­wi­zyj­nych, o rodza­jach i odmia­nach super­wi­zji, podob­nie jak o psy­cho­te­ra­pii i sesjach psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych. U osób mniej wykształ­co­nych moż­na się spo­tkać ze sfor­mu­ło­wa­nia­mi w rodza­ju: „robię super­wi­zje dla psy­cho­te­ra­peu­tów”, „mia­łam w życiu róż­ne super­wi­zje”.

Czy jak ktoś się superwizuje to znaczy, że jest niekompetentny

Wręcz prze­ciw­nie, dba o jakość swo­ich usług psy­cho­te­ra­peu­tycz­nych, zwy­kle dodat­ko­wo za to pła­cąc.

Czy tylko psychoterapeuci podlegają superwizji.

Nie. Można spo­tkać się z super­wi­zją tak­że w innych zawo­dach: super­wi­zu­ją się peda­go­dzy, psy­cho­lo­dzy, tre­ne­rzy czy psy­chia­trzy.

W innych zawo­dach cele super­wi­zji będą inne niż w zawo­dzie psy­cho­te­ra­peu­ty. Np. psy­cho­lo­dzy mogą super­wi­zo­wać jakość wyko­ny­wa­nia testów psy­cho­lo­gicz­nych, a psy­chia­trzy spo­sób lecze­nia far­ma­ko­lo­gicz­ne­go.

Czy każdy superwizor jest superwizorem psychoterapii

Nie. Istnieją tak­że np. super­wi­zo­rzy pra­cy socjal­nej czy tre­nin­gu psy­cho­lo­gicz­ne­go. Niektórzy z nich pod­szy­wa­ją się pod super­wi­zo­rów psy­cho­te­ra­pii, nie poda­jąc infor­ma­cji, że są jedy­nie super­wi­zo­ra­mi tre­nin­gu psy­cho­lo­gicz­ne­go. Wprowadzają w ten spo­sób w błąd psy­cho­te­ra­peu­tów, któ­rzy poszu­ku­ją u nich super­wi­zji psy­cho­te­ra­pii. Jest to nie­etycz­ne.

Wnioski dla pacjenta – konsumenta psychoterapii

Psychoterapeuta, któ­ry nie ma cer­ty­fi­ka­tu i nie prze­szedł grun­tow­nej i sku­tecz­nej wła­snej psy­cho­te­ra­pii, powi­nien regu­lar­nie korzy­stać z „nor­mal­nej” super­wi­zji, nie rówie­śni­czej.

Warto wybrać psy­cho­te­ra­peu­tę, któ­ry jest w regu­lar­nej super­wi­zji u super­wi­zo­ra z wia­ry­god­ne­go towa­rzy­stwa psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne­go.

Bądź ostroż­ny, jeśli tym super­wi­zo­rem jest ktoś mają­cy upraw­nie­nia jedy­nie towa­rzy­stwa nie­psy­cho­te­ra­peu­tycz­ne­go. Bądź ostroż­ny, jeśli twój tera­peu­ta nie odróż­nia psy­cho­te­ra­pii od psy­cho­lo­gii.

Zapytaj swo­je­go psy­cho­te­ra­peu­tę czy i u kogo korzy­sta z super­wi­zji.

Dobry psy­cho­te­ra­peu­ta zapy­ta­ny o swo­ją super­wi­zję, na pew­no chęt­nie odpo­wie na pyta­nia na jej temat i roz­wie­je two­je wąt­pli­wo­ści.

Superwizor i uczest­ni­cy gru­py super­wi­zyj­nej, podob­nie jak twój psy­cho­te­ra­peu­ta, jest zobo­wią­za­ny zacho­wa­nia tajem­ni­cy zawo­do­wej.